czwartek, 15 grudnia 2011

Post Daniela - dzień siódmy: czyli dlaczego piszę o poście a nie o diecie

W Poście Daniela najbardziej zachwyca mnie dbanie o całego człowieka, jakim go Pan Bóg stworzył: o ciało, psychikę, duszę. Gdy spoglądam wstecz na te 3 lata udziału w konstancińskich rekolekcjach i kolejnych postach, widzę dużą zmianę -  kompas wartości jest coraz sprawniejszy, a ja staję się bardziej otwarta na współpracę z Bogiem w stwarzaniu mojego życia.


Zadziwia mnie to, jak oczyszczanie ciała wpływa na stan umysłu, napełnia pogodą i wewnętrzym pokojem. I nawet gdy Post się kończy, jego owoce wciąż dostrzegam w kolejnych dniach, tygodniach
To, że zasady Postu zostały oparte na Biblii (Księga Daniela) jest dla mnie bardzo ważne - nie jest to więc kolejna z dziesiątek modnych i przemijających diet, ale Boże wskazówki na temat służącego nam sposobu odżywiania, aktualne tak samo przed wiekami, jak i dziś. A może dziś jeszcze bardziej, gdy przyszło nam żyć w tak zanieczyszczonym środowisku? Czuję się dzięki temu obdarowana przez Boga i zaopiekowana. Żebym tylko była na co dzień w tych działaniach konsekwentna!


Ogromne znaczenie ma też dla mnie otoczenie, w którym przeżywam kolejne Posty: życzliwi ludzie zachęcający do wytrwałości, z których bogactwa wewnętrznego i mądrości można czerpać, piękno domu Pallotynów zatopionego w zieleni, rozbrzmiewającego gwarem rozmów i śpiewem ptaków, witających każdy nowy dzień, jakby chciały za ten kolejny dzień życia już od rana dziękować - tego też warto się od nich uczyć :)


Są tu też enklawy ciszy i spokoju, w których można rozmyślać i kontemplować Boga przed Najświętszym Sakramentem. Tutaj doświadczam bycia w zgodzie z sobą, w harmonii: nikt nie neguje moich potrzeb, ani nie oczekuje, bym swoje wartości pozostawiała wewnątrz kościoła.


Tutaj mogę poznawać siebie bez zakłamania. I to jest dobre, bardzo dobre. Tak naprawdę, to brakuje mi odpowiednich słów, by te doświadczenia opisać :)


Pozdrawiam,
D.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz