wtorek, 7 maja 2013

Płynie woda, płynie...

... po polskiej krainie, po polskiej krainie...
W piosence była oczywiście Wisła, ale to też woda, więc moim zdaniem zmiana tekstu niewielka ;) A zaczęłam tak ten post, by zrobić wstęp do pierwszych zdjęć, które pokażę.


Myślicie, że to jakiś rów z wodą, strumyk, albo struga? Nie, nic z tych rzeczy, to główna alejka na mojej działce wiodąca od furtki - tak się prezentowała w miniony majowy długi weekend. Wystarczyły sowite opady w niedzielę, a potem w nocy z wtorku na środę, by cały teren zamienił się w grzęzawisko :( Naprawdę nie wiem, dlaczego tak się zmieniły od kilku lat stosunki wodno-glebowe u nas :( Gmina  pogłębiła i uregulowała okoliczne rzeczki i rowy melioracyjne, i takie sytuacje miały nam już nie grozić, a tu znów mokro... Chyba powinnam zmienić sposób myślenia o moim ogródku i przestawić się na ogród podmokły. Zaczęłam więc w myślach robić listę roślin, które pomimo długotrwałych zalań w poprzednich latach, przetrwały. Na szczęście są wśród nich także moje ulubione, m.in. hosty, hortensje, niezapominajki, okazuje, że dobrze sobie radzą żonkile, mimo, że to cebule, także róże przetrwały tę ciężką próbę. Wśród krzewów owocowy, nie bojących się nadmiaru wody, mogę wymienić: borówkę amerykańską i kamczacką, czarną porzeczkę, maliny i aronię. Gorzej sprawa przedstawia się z drzewami owocowymi - przetrwały tylko jabłonie i grusze, ale w bardzo kiepskim stanie. Ucieszyłam się tydzień temu widząc, że wszystkie żyją, najmarniej antonówka, ale jednak walczy o przetrwanie, ale co będzie z nimi po tej kolejnej wodzie, to nie wiem. I sama się siebie pytam: dlaczego jeszcze się nie poddałam?
A ponieważ nie mam na aurę żadnego wpływu, to poczekam spokojnie (przynajmniej spróbuję spokojnie) na rozwój wypadków, a tymczasem proponuję przenieść wzrok spod stóp ku niebu, bo tam...



Przede wszystkim magnolia, widoczna z daleka, gęsto w tym roku obsypana kwiatami, mimo że w ubiegłe lato obawiałam się o nią, bo miała mało liści. Co prawda dolne gałęzie regularnie usychają, a cała korona podnosi się wyżej i wyżej. Dzięki temu, że w tym roku kwitnie kilka dni później, to mogłam się na nią w ten wolny czas napatrzeć do woli :)



Wśród kwiatów, niemal na czubku, rozsiadł się jakiś ptak - czy ktoś mi podpowie jaki? Głosik miał tak donośny, że przekrzykiwał wszystkie inne ptasie głosy, a jest ich w tym roku też wyjątkowo dużo, mimo, że drzew ubyło i wydawało mi się, że taka otwarta przestrzeń przestanie być dla nich atrakcyjna. Żałuję, że nie znam ich imion :( I że tak trudno je sfotografować - zachowują się, jakby miały adhd ;)


A przestrzeń pod magnolią wygląda obecnie tak. Hmm... przeważnie unikam zdjęć w szerszej perspektywie, bo  nie mam możliwości zrobienia ich tak, by nie załapały się w kadr sąsiedzkie działki. Ten widok "na przestrzał", to też efekt powodzi - uschnięte drzewa i krzewy poszły pod piłę i teraz bardzo bym chciała znowu obsadzić teren tak, by stał się zacisznym i intymnym miejscem. Fragment na zdjęciu, to część, która jeszcze nie tak dawno była sadem, w tej części została jedna jabłonka. Zamierzam teraz zaaranżować tutaj część wypoczynkową. Dwie "wysepki" na pierwszym planie to zaczątek przyszłej rabaty z krzewami i kwiatami, która będzie ten zielony placyk otulać i osłaniać. Połączy je pergola z pnącą różą i pachnącą odmianą powojnika. Po lewej stronie chciałabym, aby stanęła ławeczka wtulona między dwa krzewy żylistków. Nie mam jednak wizji całości i pewnie będzie to bardziej efekt przypadku, np. nie mogę się zdecydować, czy jabłoń wkomponować w rabatę, czy zostawić ją jako soliter na trawie - podoba mi się taka, ale nie zasłania dostatecznie przed wzrokiem ciekawskich. Co prawda za nią, wzdłuż parkanu, dosadziłam krzewy, minie jednak kilka sezonów, zanim się rozrosną.
Wracając do alejki pod wodą, to po obu jej stronach kiedyś były szerokie rabaty z krzewami i bylinami. Ponieważ ubiegły sezon był z małą ilością opadów i woda u nas ładnie opadła, a gleba odzyskała swoją właściwą wilgotność, więc mogłam jedną z tych rabat zacząć "odzyskiwać". Po kilku latach pozostawienia ich samym sobie - wszak w błocie trudno pielić i kosić - przekopanie ich obecnie, to katorżnicza praca i posuwa się do przodu bardzo, bardzo powoli. Zmierzenie się z tym perzowym buszem, to moje bojowe zadanie na ten sezon. Wiosna jednak tego mi nie ułatwia - nie dość, że przyszła późno, to jeszcze jest zbyt mokra. Dlatego przestaję myśleć o tym na co nie mam wpływu, chwytam za aparat i oglądam dalej to, co rośnie na już "odzyskanym" kawałku :)



Okazuje się, że żonkile radzą sobie w mokrym podłożu znacznie lepiej, niż tulipany, więc jesienią na pewno je dosadzę. Najbardziej podobają mi się odmiany o jasnych płatkach.


Dopiero pokazywałam serduszkę wychodzącą z ziemi, a wystarczyło 10 dni, by urosła i zaczęła kwitnąć - tempo ma niesamowite! Natomiast barwinek lubię za błękitny odcień kwiatów i fakt, że gdy dobrze się rozrośnie, to nie daje szans żadnym chwastom, perz też z nim przegrywa. Niestety, trudno jest się też go pozbyć z niechcianych miejsc.


Poniżej ukochane szafirki - w poprzednią zimę kupiłam je w doniczce, były blado niebieskie, zastanawiałam się, czy takie też będą po wysadzeniu do gruntu - nie, wyglądają jak pozostałe. I pięknie pachną :)



Zaryzykowałam i staremu rododendronowi dodałam w tym roku do towarzystwa tę piękną białą azalię japońską. Czy da sobie radę? Liczę na to :)


A w warzywniku też mokro, więc w ostatnich dniach pojawił się tam tylko jeden nowy mieszkaniec - bób. Posiałam go miesiąc temu w domu do tekturowych rurek po papierze toaletowym. Łobuz rozrósł się bardzo szybko, korzenie poprzechodziły przez tekturę i powrastały w sąsiednie tak, że miałam kłopot z ich rozdzieleniem. Pora już była najwyższa, by go posadzić, bo zamierza rozpocząć kwitnienie, a warto by się przedtem wzmocnił. Oto jak się prezentował przed i po posadzeniu.


 W jagodniku też ruch - oto pierwsze kwiatki jagody kamczackiej. Za kilka tygodni będą owoce!


I to tyle na dziś. Następnym razem będzie o wiosennych roślinach w kuchni. 
Pozdrawiam słonecznie :)

21 komentarzy:

  1. kojące,kwieciste migawki.uwielbiam wiosnę/jakoś tak lżej na sercu:)

    m.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, majowa przyroda ma moc uzdrawiającą :)

      Usuń
  2. Piękne zdjęcia, cudowne kwiaty, wiosenne kolory dodają optymizmu:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle ciepłych słów - dziękuję :)

      Usuń
  3. Ogród jest boski, tyle przestrzeni...aż chce się położyć w tej trawce...jak wyschnie:-)...zapraszam na letnie DIY do homefocuss.blogspot.com Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, uwielbiam taką drzemkę na trawie w cieniu drzewa - mam nadzieję, że się to uda :)

      Usuń
  4. Piękne kwiaty, ogród:)
    Mam nadzieje,że dalej Was nie podtapia. Życzę miłego dnia i ładnej pogody:)
    Pozdrawiam serdecznie. Zostanę na dłużej, bo fajnie tu u Ciebie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam taką nadzieję, ale prognozy na weekend znów deszczowe. Trudno, najwyżej o dom więcej zadbam lub... o siebie ;) Cieszą mnie Twoje odwiedziny. Zapraszam i pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Bardzo Ci współczuję. Wkładasz w ten kawałek ziemi mnóstwa serca i pracy. Na pogodę nie ma wpływu. Zdarzyło mi się już kilka razy poznać złośliwość aury. Ale mimo wszystko pięknie jest w Twoim ogrodzie. Magnolia to prawdziwe zjawisko! A biała azalia jest cudowna. Życzę Ci mnóstwo słońca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zrozumienie. Odwzajemniam życzenia pięknej, majowej pogody :)

      Usuń
  6. Ależ bogactwo! Co maj, to maj!

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam Ciebie bardzo serdecznie-pięknie,mądrze i kolorowo tu u Ciebie.Jeśli pozwolisz zostanę na dłużej.Dodam tylko,ze Twoja wiosna na zdjęciach prezentuje się pięknie.Pozdrawiam i wolnej chwili zapraszam w odwiedziny do Dobrych Czasów.Jola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko pozwalam, ale i zapraszam serdecznie w moje "progi". I dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
  8. O matko ale Ciebie zalało, u mnie popaduje lekki deszczy majowy, mogłoby go być więcej. Myślę, że ogród sobie poradzi, Ty też :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie oddam nieco swojej wody, żeby było sprawiedliwie :) Dzięki za słowa otuchy!

      Usuń
  9. Doroto,jak się cieszę, że piszesz :)))
    Pięknie u Ciebie! Moja kamczacka też kwitnie :)
    U moich Rodziców na starej szczecińskiej działce też okresowo płynął strumyk. W dodatku straszna glina tam była. Ale i tak rośliny jakoś dawały radę, zawsze można było się czymś najeść i na co popatrzeć ;) Będzie dobrze :)
    Dorotko, a ten rododendron i azalia też będą narażone na wodę? Czy może rosną w jakimś wolnym od podtopień miejscu?
    Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę długich, ciepłych dni na działce! :) Pa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aguś, tak piszę, trochę zawirowań ostatnio, ale mam nadzieję powrócić do normalności już wkrótce :) Kochana, wszystko jest mniej lub bardziej podtopione, na szczęście taka głęboka woda tylko na ścieżce, bo jest trochę niżej w stosunku do rabat. Wiem, to nie najważniejsze, jakoś będzie :) A Ty też pisz!!! Pozdrawiam gorąco :)

      Usuń
  10. Rzeczywiście masz biedę z tą wisłą. A może po prostu ogród wodny. Kiedyś miałam taki sen ,że chodzę po ścieżkach zalanych wodą . Już wiem dlaczego zonkile u mnie marnieją z roku na rok. Susza im doskwiera. Jakby było fajnie gdyby nasze działki zawarły traktat o wzajemnej pomocy. U mnie wody nigdy za dużo. Przyjmę każdą ilość. Woda teraz bardzo potrzebna ale u Ciebie chyba trochę przesadziła. Zal tych poniszczonych roślin. Dobrze ,że jednak są odmiany co tolerują nadmiar. Widzę ,że niedługo u Ciebie już zbiory bobu. Ależ mi slinka pociekła.Całuski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Gdyby się udało znaleźć jakiś sposób, to ja chętnie bym się tą wodą podzieliła! Ten tydzień był łaskawy, słoneczko nieźle przygrzewało, więc... gdyby nie deszczowe prognozy... ten weekend powinien być już suchy, w miarę. A jak mnie znów zaleje, to na pocieszenie będę siedziała z nosem w Twoim pięknym ogrodzie :) Buziaki

      Usuń
  11. To niesamowite. Masz wielki problem z wodą. Twoja praca często idzie na marne. Są przecież rośliny które nie cierpią nadmiaru wody.
    Mimo tych problemów, kwiaty prezentują się wspaniale...
    Podziwiam Twoje zdjęcia i rośliny. Jagoda kamczacka w tym roku okryła się mnóstwem kwiatów. Mam nadzieję, ze będzie dużo owoców....
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pocieszająco wspomnę, że mój ogród też podmokły. Do pierwszych dni lata z gumowcami się nie rozdzielam ;)
    Za to w sezonie letnim odpada męczące podlewanie trawników - nie uważasz ?

    Ps.: Na mokradła duże i mniejsze polecam tawułkę (Astilbe), idealnie rośnie w mokrym słońcu a wysokości wzrostu, kolory i odmiany pozwalają na tworzenie barwnych rozległych przestrzeni. Kwiatostany nadają się do suchych bukietów i owady mają co jeść - same korzyści :)

    OdpowiedzUsuń