niedziela, 21 czerwca 2015

Pierwsze owoce


Wbrew pozorom nie będę dzisiaj pisała o truskawkach, bo to nie do nich należy palma pierwszeństwa w owocowaniu na mojej działce, lecz o krzewach jagody kamczackiej. Znacie ją? Uprawiacie? Według mnie, to bardzo ciekawy i smaczny owoc, którego jednak nie widziałam dotąd w sprzedaży. Jeżeli więc chce się go zjeść, to trzeba sobie posadzić :)


Moje doświadczenie pokazuje, że jest to roślina zupełnie niekłopotliwa w uprawie, samoobsługowa. Rośnie u mnie od ponad 25 lat. Krzewy posadzone w trawie, pielone i nawożone obornikiem średnio raz na pięć lat, nie podlewane, nie przycinane - no, czasami wytnę jakąś suchą gałązkę - rosną. Oczywiście gdyby podejść fachowo do tematu, to nawożenie i przycinanie powinno być wykonywane regularnie, lecz ja nie mam na to czasu. I między innymi dlatego właśnie lubię tę roślinkę, że rozumie i szanuje mój niedostatek czasu ;) Nie obraża się i co roku pod koniec maja zaczyna owocować, obdarzając nasze organizmy głodne witamin masą wartościowych składników zamkniętych w granatowych owocach (warto poczytać na ten temat - w internecie znajdziecie sporo informacji o zawartych w nich witaminach). Smak ma bardzo ciekawy, słodko-kwaśny z nutą goryczki. Zbiór trwa przez ok. 3-4 tygodnie.


Podobno nie powinno się jej uprawiać na glebach ciężkich i podmokłych, ale u mnie rośnie zdrowo, więc nie mogę się zgodzić z tym książkowym stwierdzeniem. Uważam, że lubi kwaśno i mokro pod stopami, skoro w minione mokre lata owocowała bardzo obficie. Tegoroczna sucha wiosna przyniosła zmniejszony plon, a szkoda, bo dżem zrobiony w ubiegłym roku okazał się wyśmienity. Jego wyrazisty, winny smak jest bardzo charakterystyczny.
Ma jeszcze jedną zaletę - rośnie powoli, zajmując niewiele miejsca w ogrodzie. Moje krzewy w ciągu ćwierćwiecza osiągnęły wysokość ok. 80 cm i szerokość metra, tworząc lekko spłaszczone zielone kule. Kwiaty wiosną przyciągają owady, natomiast żadne szkodniki ani choroby im nie dokuczają, nie boją się także nawet tęgich mrozów.


Zbieranie owoców zawsze wywołuje na mojej twarzy uśmiech, bo to jak zabawa w chowanego :) Granatowe jagody schowane są pod liśćmi i nieźle trzeba się nagimnastykować, schylać z jednej, z drugiej strony, zajrzeć do środka krzewu od góry i jeszcze raz pod skos... aby nie przeoczyć tych "dowcipnych" owoców ;) 


A co mogę napisać o wadach? Jest jedna, zdecydowana - owoce smakują ptakom, więc albo trzeba się dzielić ze skrzydlatymi mniejszymi braćmi, albo okryć krzewy siatką. Ponadto, jeżeli nie zbiorę owoców na czas, to łatwo opadają. Po zbiorze natomiast dobrze się przechowują - nawet w temperaturze pokojowej stoją przez kilka dni.


Ze względu na wartości zdrowotne zjadamy owoce głównie na surowo. Lubię je dodawać do porannego musli lub do koktajli (banan + ulubione mleko + jagody kamczackie + ew. truskawki, poziomki)



Podobno obecnie wyhodowane polskie odmiany są bardziej wartościowe, niż te sprzed lat (rozważam dosadzenie krzaczka polecanej odmiany Wojtek) - mają więcej owoców, które są większe, słodsze i dłużej trzymają się na krzewie. Jeżeli postanowicie wygospodarować dla tych owocowych "wcześniaków" miejsce w swoich ogródkach, to pamiętajcie by posadzić co najmniej dwa krzaczki dla zapylenia krzyżowego i w rezultacie dużych zbiorów. Polecam :)

Doranma

14 komentarzy:

  1. Mam odmianę Wojtek. Jest świetna i bardzo plenna. Mam sporo zamrożonej jagody kamczackiej.
    Codziennie jemy owoce. Są pyszne.
    Pozdrawiam serdecznie:)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie postanowione - kupuję Wojtka :)

      Usuń
  2. Znam te owoce i ich smak, oraz zalety, ale w ogródku nie mam.Za mało miejsca :(. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. My też je uwielbiamy ,choć ich ilości są nazbyt małe żeby rozkoszować się smakiem koktajli z dodatkiem jagód.
    4 lata temu kupiłam 2 krzaki , miły to być różne odmiany ,lecz każdego roku coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu ,że są identyczne.Słabo owocują , myślę , że z powodu braku zapylacza.Na szczęście w sprzedaży jest już duży wybór odmian , także obserwujemy krzewy i owoce, potem jeden z nich powędruje do ogródka.
    Piękne róże widziałam w tle. Zaraziłaś mnie miłością do tych kwiatów.Posadziłam sobie 5 pięknych krzewów . Kilka krzaczków ukorzeniłam samodzielnie Jedna z Twoich podobna jest do róży pnącej Alchymist.Cudowna.Jak tylko znajdę więcej czasu pochwalę Ci się swoimi. Namiętnie fotografuje każdy pączek.Szkoda,że zapachu nie da się uwiecznić.Chociaż -płatki róży pomaszczonej utarte z kryształkami cukru i szczelnie zamknięte w słoiczku utrzymują cudowną woń.Ach....jeszcze tyle lata przed nami i tyle cudnych doznań.
    pozdrawiam gorąco Kate. (wędruję do kuchni po truskawki , tych mam pod dostatkiem-choć objadanie przed snem jest niewskazane, nie dam rady się powstrzymać .Narobiłaś mi apetytu tymi widokami ).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dobrze, że jesteś, bo dawno się nie odzywałaś i zastanawiałam się co u Ciebie się dzieje. Ja wcinam bób - żeby Ci było raźniej ;) Tyle wspaniałych smaków teraz jest na wyciągnięcie ręki, których wkrótce nie będzie, że nie ma sensu sobie ich żałować.
      Cieszę się, że mam różane "zasługi" w Twoim ogródku ;) Tak, to chyba jest Alchymist, ale kupiłam ją bez nazwy, więc pewności nie mam. Następny post będzie ogrodowy, a w nim róże, więc zapraszam serdecznie :) Moim jagodom też dodam nowe towarzystwo, by zapewnić sobie większe zbiory, bo ten zeszłoroczny dżemik nie może mi wyjść z głowy, mniam :)

      Usuń
  4. Znam smak i zalety jagody kamczackiej, jednak w ogrodzie nie mam. Co roku się przymierzam i obiecuję sobie posadzić....i zawsze tak szybko mi czas ucieknie, że w tych wszystkich "zawirowaniach" dnia codziennego zapomnę....Ale teraz, kiedy tak pięknie i gruntownie opisałaś temat, dołożę wszelkich starań, by na jesieni nie przegapić kolejnego terminu:) Piękne zdjęcia i smakowite:)
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czekaj do jesieni, teraz też można kupić krzewy w doniczkach, przez kilka miesięcy podrosną i może w przyszłym sezonie będą już owocowały ?

      Usuń
  5. Nie mam krzaczków owocowych w swoim ogródku, ale mleczne koktajle lubię z owocami każdej maści.
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepraszam, że wczoraj bardzo lakonicznie napisałam swój komentarz. Mam kilka krzaków jagody kamczackiej. Jedną bardzo wczesną. owocuje już na początku maja. I chociaż świetnie owocuje to jagody są drobne. Moje niektóre moje jagody mają 5 lat. Urosły ponad 1,5 metra.
    Sprawdzone odmiany to Wojtek i Zojka. Owoce duże i dużo. Dzisiaj obrałam znowu około 2 litrów.
    W sobotę słyszałam w telewizji, że producenci jagody kamczackiej całe zbiory wysyłają do USA ponieważ w kraju nie znajduje nabywców. Amerykanie prowadzą szczegółowe badania. Ponoć jest to bardzo zdrowy owoc i każdy powinien go spożywać w różnych postaciach.
    A czy masz na swojej działce świdośliwę? Polecam.
    Pozdrawiam serdecznie:)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozazdrościłam Ci tak dużych zbiorów i dzisiaj kupiłam Wojtka :) Jagody są bardzo wartościowe, więc warto mieć je w obfitości. Świdośliwę mam młodziutką, ale zawiązała pierwsze owoce, więc wkrótce nastąpi ich degustacja. Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Dwa lata temu kupiłam trzy jagody kamczackie. W tym roku dokupiłam dwie. Owoce jemy już w maju. Jedyny minus to obsypywanie się dojrzałych owoców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię serdecznie w moich "progach", mam nadzieję, że się tutaj rozgościsz :)
      Masz rację, jagody trzeba zbierać regularnie, by nie obsypały się na ziemię, a nie jest to zadanie proste, ale uważam, że warto. Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Aż chce się wypić taki koktajl :) Tym bardziej, że u nas już truskawki nie mają smaku, w ogóle nie są słodkie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najsłodsze truskawki, to te prosto z krzaka. Gdy poleżą, tracą niestety swój aromat i nieco kwaśnieją, nawet te ogrodowe. Dlatego lubię je mieszać z innymi składnikami koktajli. Pozdrawiam :)

      Usuń