Czy też doświadczacie wrażenia, że gdy gęste płatki śniegu opadają powoli na ziemię, pomimo codziennego ruchu w centrum miasta, robi się tak jakoś nierealnie cicho, że aż tę ciszę słychać? Uwielbiam to uczucie :) Świat wydaje mi się wówczas dobry, harmonijny, bliski, a ja czuję się jego cząstką. Mogłabym tak stać i stać bez ruchu, otulona w białą ciszę :)
I w tej bieli, w tej ciszy zajechali goście :) Co prawda nie zapowiedziały ich dzwonki janczarów, lecz dzwonek u drzwi. Jednak tak samo, jak nasze babki, pradziadowie i pra pra pra... zasiedliśmy przy stole, by wspólnie biesiadować, zanurzyć się w cieple płynącym z obecności życzliwych ludzi. By świętować!
A potem przy choince, przy szopce śpiewać o Małym i Małemu kolędy - każdy tak, jak potrafi, z ochotą, z radością. Cóż takiego w tych pieśniach jest, że urzekają, chwytają za serce, że śpiewają je mali i duzi, i nie tylko wierzący? Zawsze z żalem żegnam czas śpiewania kolęd -jest za krótki. Ale może dzięki temu nie nudzą się? By bardziej się nimi nasycić, staram się podtrzymywać tradycję i organizować spotkania kolędowe. W tym roku już trzecie! Jak dobrze, że są chętni :)
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny :)
D.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz